poniedziałek, 21 lutego 2011

Zapiekany makaron z chedarem



Ten przepis jest autorstwa Nigelly,  publikuję go, bo jest godny polecenia. Szybki, łatwy i przyjemny dla podniebienia. Kilka składników i gotowe. Na początku zastanowiło mnie połączenie skondensowanego mleka z zółtym serem - okazało się to strzałem w dziesiątkę. Czas przygotowania - 30 minut - czyni tą zapiekankę wyjątkowo atrakcyjną w każdy roboczy dzień tygodnia. Można jeść smacznie, bez spędzania połowy dnia w kuchni na przygotowywaniu i zmywaniu.

Składniki:
250 g makaronu (najbardziej pasuje mi penne)
250 g dojrzałego chedara
250 ml niesłodzonego skondensowanego mleka
2 jajka
pieprz
gałka muszkatołowa

Makaron gotuję zgodnie z czasem podanym na opakowaniu. W tym czasie miksuję ser, mleko i jajka. Masę doprawiam szczyptą pieprzu i dużą szczyptą gałki muszkatołowej. Ugotowany makaron przekładam do dużego płaskiego naczynia i mieszam z masą. Zapiekam, aż zacznie się gotować, a z wierzchu trochę się przyrumieni. Nie trwa to zwykle dłużej niż 20 minut.

piątek, 18 lutego 2011

Tort limonkowy


Zaczęło się zupełnie spontanicznie i bez konkretnego celu. Postanowiłem upiec biszkopt. Wcześniej nie podejmowałem się tego zadania, ponieważ mój piekarnik płatał mi różne figle. Po wizycie serwisanta, wszystko działa, aż miło popatrzeć. Zacząłem przeglądać posiadane książki, potem różne blogi. Stanęło na przepisie z Moich Wypieków. Prosty przepis, wszystko dzieje się błyskawicznie. Do tego dochodzą dodatkowe atrakcje w postaci rzucania ciastem. W efekcie powstał idealny biszkopt. Jak go zobaczyłem, jego los był przesądzony - będzie tort. Znowu wyruszyłem na poszukiwania, i znowu dotarłem do Moich Wypieków, co więcej do posta po przepisie na biszkopt (zauważyłem to jak już miałem gotowy tort :) ). Na blogu jest krem cytrynowy, ja jestem wielkim fanem limonek, zastąpiłem więc nimi cytryny. Smak dla wszystkich był zaskoczeniem. Zwłaszcza, że wpadł mi w ręce rękaw cukierniczy i porobiłem na nim wzorki, trochę jak z lat 80. Widząc tort, każdy myślał, że będzie słodki, może nawet mdły, a po pierwszym kęsie zaskoczenie - bo jest kwaskowaty, świeży - zupełnie jak limonki.

Ponieważ jest przepis na tort - jest też okazja:

KASIU! WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI URODZIN! STO LAT, STO LAT....:D

Składniki na biszkopt:
5 jajek
3/4 szklanki cukru
3/4 szklanki mąki pszennej
1/4 mąki ziemniaczanej

Najpierw oddzieliłem żółtka od białek. Z białek ubiłem pianę, pod koniec ubijania dodałem cukier i dalej ubijałem, aż cukier się rozpuścił. Do piany dodałem po kolei żółtka. Następnie dodałem przesiane mąki, delikatnie mieszając na najwolniejszych obrotach miksera. Masę przelałem do tortownicy 24 cm. Zgodnie z instrukcją niczym jej nie smarowałem, tylko wyłożyłem dno papierem. Piekłem w piekarniku nagrzanym do 170 stopni przez 30 minut. Po wetknięciu patyczka powinien być suchy. Po upieczeniu rzuciłem ciasto w formie z wysokości około pół metra i wstawiłem do uchylonego piekarnika, żeby przestygł.

Jak zupełnie wystygł, odciąłem ciasto nożem od formy. Biszkopt wychodzi doskonały - i długo nie będę szukał innego przepisu. 

Składniki na krem:
2 szklanki mleka
3/4 szklanki soku z limonek (około 6 limonek)
otarta skórka z 4 limonek
4 łyżki mąki pszennej
5 łyżek mąki ziemniaczanej
4 jajka
1 i 1/4 szklanki cukru
370 g miękkiego masła 

Do nasączenia biszkoptu:
2/3 szklanki wódki
1/3 szklanki soku z limonki

Szklankę mąki zagotowałem razem z cukrem. Druga szklankę wymieszałem w blenderze z mąkami, jajkami i skórką z limonki na gładką masę. Całość wlałem do gotującego się mleka z cukrem, cały czas mieszając. Jak wszystko zacznie się gotować, będzie bardzo geste. Trochę przypomina mi to pierwszą fazę robienia ciasta parzonego. 

Budyń odstawiłem do wystygnięcia, na wierzchu położyłem folię spożywczą, żeby nie zrobił się kożuch. Zimny budyń zmiksowałem z sokiem z limonek. Na tym etapie wyraźnie czuć przyszły smak kremu - świeży i kwaskowy.

Masło utarłem na gładką masę i stopniowo, po łyżce dodałem budyń. Krem staje się co raz bardziej puszysty. Jak był już gotowy, wstawiłem go do lodówki. Biszkopt podzieliłem na 3 blaty. Każdy nasączyłem wódką z sokiem z limonki. Przełożyłem kremem i na wierzchu zrobiłem dekoracje rękawem cukierniczym.

Tort trzeba dobrze schłodzić, po 12 godzinach czuć, że jest kwaśny, po kolejnych 12 smaki się stabilizują i jest idealny.



piątek, 11 lutego 2011

Ragu z polentą



Nic na to nie poradzę, uwielbiam włoską kuchnię. Te smaki, połączenia, kolory - to jest to, co tygrysy lubią najbardziej. Jedną z takich rzeczy jest polenta, czyli ugotowana kasza kukurydziana. Przygotowanie polenty ze zwykłej kaszy jest dość czasochłonne, mieszanie na gazie gęstej masy przez prawie godzinę może odstraszyć. Ale włosi mają polentę ekspresową, która jest gotowa w 10 minut. Moje włoskie zapasy, niestety już jakiś czas temu się skończyły. Udałem się do delikatesów, złapałem jedyne kilogramowe opakowanie z napisem 'Farina di polenta'. Dopiero w domu, po przeczytaniu instrukcji okazało się, że to żadna polenta ekspresowa, tylko zwykła kasza kukurydziana. Mieszałem ją 45 minut, stojąc nad garnkiem - bardzo medytacyjne zajęcie. Na szczęście na końcu była nagroda w postaci świetnej, żółtej, kukurydzianej masy. A jakby ktoś się zastanawiał co to ragu - wyjaśniam, że to sos mięsny, np. boloński albo neapolitański. 


Składniki na ragu :
300 g mielonej wołowiny
200 g przecieru pomidorowego
1 cebula
2 ząbki czosnku
sól, pieprz, cukier
bazylia
oliwa z oliwek
tarty parmezan do posypania

100 g polenty


Mięso podsmażam na oliwie z oliwek, dodaję drobno posiekaną cebulę i czosnek. Jak cebula trochę zmięknie dodaję przecier pomidorowy i zioła. Duszę wszystko razem około 20 minut. Na koniec doprawiam solą, pieprzem i cukrem i duszę jeszcze kilka minut na bardzo małym ogniu.

Na 100 gram polenty gotuję około pół litra posolonej wody. Jak woda zacznie wrzeć zmniejszam płomień i stopniowo wsypuję kaszę kukurydzianą, cały czas mieszając. Zgodnie z włoskiem zaleceniem, powinna wpadać do wrzątku 'a pioggia' czyli jak drobny deszcz. Chodzi o to, żeby nie zrobiły się kluseczki, a jednolita masa. Powinna być gęsta, ale nie za gęsta. Podczas gotowania trzeba ją cały czas mieszać. Jak mam ekspresową trwa to 10 minut, w przeciwnym razie 45. Trzeba przeczytać instrukcję, żeby wiedzieć z czym mamy do czynienia. Warto mieć wrzątek pod ręką, jakby polenta za bardzo gęstniała.

Gotową polentę można wylać na talerz i dodać sos. Ja wylewam ją na folię spożywczą i zwijam w knedla. Zostawiam na około 5 minut żeby zastygła, ale nie wystygła. Potem kroję ją w plastry.


środa, 9 lutego 2011

Kanapka z łososiem


Koleżanka z pracy podrzuciła mi Newsweeka z artykułem na temat nowego kulinarnego trendu. Z treści wynika, że po dominacji kuchni włoskiej, rozbłysku kuchni molekularnej na początku wieku, przyszedł czas na nowy kierunek - kuchnia skandynawska. Ma być smacznie, prosto i lokalnie. Ja już zaczynam rozglądać się za sztokfiszem. Żeby przeżyć ten szok kulturowy przeniesienia smaku z południa na północ Europy, proponuję coś włoskiego z ukłonem w kierunku norweskich fiordów. Kanapka a la włoska bruschetta, z włoskim serem i łososiem.

Składniki:
3 kromki chleba
3 płaty wędzonego łososia
100 g ricotty
sok z cytryny
kapary
masło
sól i pieprz

Kromki chleba podpiekłem w piekarniku, tak żeby się lekko zrumieniły. Każdą posmarowałem masłem i serem ricotta. Na ser położyłem łososia i kapary. Wszystko skropiłem sokiem z cytryny, posypałem morską solą i zmielonym pieprzem.


wtorek, 1 lutego 2011

Tort orzechowy



Idąc za ciosem, skoro mam tyle orzechów włoskich, postanowiłem pozostałą część przerobić na tort orzechowy. Ale nie jakiś tort z kremem orzechowym, posypany orzechami, czy z dodatkiem orzechów. W jakimś programie, dawno temu, widziałem jak ktoś piekł ciasto, bez użycia mąki. Zamiast tego był mielone orzechy włoskie. Poszukałem przepisu i okazało się, że w tym cieście nie ma nawet tłuszczu - przypomina biszkopt pieczony z 'mąki orzechowej'. Ponieważ  miał to być tort, musiałem poszukać kremu - chciałem coś lekkiego. Znalazłem krem z serka mascarpone - właśnie o taki mi chodziło. Powstał tort z włoskimi akcentami - są włoskie orzechy, włoski ser, espresso, a wszystko doprawiłem włoską brandy.

Składniki na ciasto:
250 g mielonych orzechów włoskich
200 g cukru pudru
sok z 1 cytryny
8 jajek

Składniki na krem:
500 g sera mascarpone
200 g śmietany 30%
5 łyżek mleka
1 łyżka soku z cytryny
50 g tartej gorzkiej czekolady
10 g cukru waniliowego
40 g cukru

Polewa:
100 g gorzkiej czekolady
60 g masła

Do nasączenia ciasta:
75 ml mocnej kawy
75 ml brandy

połówki orzechów do dekoracji

Utarłem żółtka z cukrem na jednolitą, jasną, puszystą masę. Dodałem sok z cytryny i tarte orzechy, i wymieszałem. Z białek ubiłem pianę i stopniowo dodawałem ją do masy delikatnie mieszając. Nie można mieszać zbyt długo, bo masa opadnie. Piekłem w tortownicy 24 cm, 50 minut, w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. 

Ciasto wystudziłem, przekroiłem na pół, na dwa blaty i nasączyłem kawą z brandy. 

Mascarpone wymieszałem z mlekiem i sokiem z cytryny. Ubiłem śmietanę, pod koniec ubijania dodałem cukier. Bitą śmietanę dodałem do serka delikatnie mieszając. Dosypałem tartą czekoladę i przełożyłem blaty ciasta kremem.

Na polewę rozpuściłem w mikrofalówce czekoladę, dodałem do niej masło i po przestudzeniu, wylałem na tort. Udekorowałem połówkami orzechów. Tort lepiej smakuje po nocy spędzonej w lodówce.


sobota, 29 stycznia 2011

Pesto z orzechów włoskich


Uwielbiam kuchnię włoską, szczególnie za proste pierwsze dania. Zwykle zrobienie  do nich sosu zajmuje tyle samo czasu, ile potrzeba na ugotowanie makaronu. Połączenie kilku składników tworzy spójną całość, której nigdy nie mam dość. Jakiś czas temu zagościły u mnie w domu orzechy włoskie, w łupinach. Przekładałem je z kąta w kąt, aż przyszedł czas powiedzieć dość i zagospodarować je. Zrobiłem z nich pesto. To co lubię w nim najbardziej, to połączenie orzechów i świeżo zmielonego pieprzu - te smaki i zapachy świetnie do siebie pasują i nawzajem podkreślają. Po pierwszym spróbowaniu tego pesto, czarny pieprz nabrał dla mnie zupełnie nowego wymiaru smaku i zapachu  - teraz wyczuwam w nim aromat orzechów.

Składniki:
200 g makaronu
120 g ricotty
30 g mielonych orzechów  włoskich
30 g masła
pieprz
sól
oliwa z oliwek

Makaron gotuję w osolonej wodzie z dodatkiem oliwy z oliwek, zgodnie z czasem podanym na opakowaniu. W rondlu podgrzewam masło i ricottę na średnim ogniu. Jak masło się rozpuści, a całość będzie miała kremową konsystencję dodaję orzechy i mieszam jeszcze chwilę na małym ogniu. Odcedzam makaron, i w tym samym garnku, w którym się gotował, mieszam z pesto. Na talerzu posypuję świeżo mielonym pieprzem.

czwartek, 27 stycznia 2011

Bruschetta


Wiem, że pewnie wszyscy, którzy tu zaglądają, pewnie znają ten włoski sposób na utylizacje czerstwego chleba. Ale może komuś zachce się to zrobić, żeby poczuć ten smak. Zaskakująco proste, i tak dobre, że z przyjemnością się do niego wraca. Chyba wszyscy mają problem z czytaniem nazwy, słyszałem najróżniejsze wersja. W wymowie nie ma żadnych zmiękczeń, żadnego 'cz' lub 'sz', po prostu (chyba, że w jakimś dialekcie). Te, którą jadłem we Włoszech były zrobione ze świetnego, dobrze wypieczonego chleba z dużymi dziurami. Na bruschette staram się wybierać coś podobnego. No i najbardziej smakuje mi z pomidorem. Dla efektu kolorystycznego wykorzystałem propozycję Nigelly na zrobienie pasty z awokado. Buon appetito!

Składniki:
3 kromki chleba (może być czerstwy)
1 pomidor
ząbek czosnku
oliwa z oliwek
sól
pieprz

1 awokado
natka pietruszki
sok z cytrny


Pomidora nacinam wokół szypułki i na spodzie na krzyż, a następnie polewam wrzątkiem. Zdejmuję skórkę, rozcinam i usuwam nasiona. Miąższ kroję w kostkę. Awokado rozcinam, usuwam pestkę i łyżką wyciągam miąższ i skrapiam sokiem z cytryny. Rozgniatam widelcem miąższ i dodaję natkę pietruszki. Chleb podpiekam w piekarniku, aż lekko się przyrumieni. Każdą kromkę nacieram z każdej strony ząbkiem czosnku i polewam oliwą z oliwek. 

Na chleb przekładam garść pomidorów, nie musi być idealnie na kromce, niech się rozsypuje - wtedy wygląda jeszcze smaczniej. Posypuję solą i pieprzem, można dodać bazylię. Pozostałe kromki smaruję pastą z awokado i też doprawiam solą i pieprzem. 

Bruschetta może być chyba ze wszystkim, z różnymi rodzajami sera, wędlin, pesto.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...